ulubieńcy miesiąca

Ulubieńcy miesiąca #1

Już od jakiegoś czasu myślałam, aby wprowadzić nieco klasyki do siebie na bloga. Mianowicie chodzi o ulubieńców miesiąca! Będzie to mały przegląd tego, co wpadło mi w oko, umiliło dzień bądź zyskało moją sympatię. W skrócie – sztosy i dobroci okiem whysomom.

Ulubieńcy miesiąca #1

1. Segregator „jestem w ciąży”

segregator "jestem w ciąży"

segregator mama ginekolog

Segregator otrzymałam w prezencie od jednej z moich obserwatorek (ściskam Cię mocno Magda! z pozdrowieniami dla autorki) i okazało się, że był o wiele bardziej trafiony niż się mogłam spodziewać.
Mimo iż starałam się trzymać całą dokumentację w jednym miejscu (zakupiłam za parę złotych folder z przegródkami) to jednak… nie było to tak uporządkowane i przejrzyste jak jest w tym segregatorze.

Jest w nim miejsce na wyniki badań, na recepty, na USG. Sam w sobie zawiera mnóstwo wskazówek, o których możecie poczytać tutaj.

Uzupełniam na bieżąco, niczego nie gubię, a na wizytach u ginekologa jestem cwaniakiem. True story mom.

No i… stanowi fajną pamiątkę na przyszłość, a jako że jestem sentymentalna (do teraz trzymam karteczki z podstawówki), to i segregator z pewnością zachowam.

2. Szkolny planner z Tigera

kalendarz na rok szkolny

Zawsze jak wchodzę do Tigera to świecą mi się oczy. Bardzo trudno mi jest opuścić ten sklep bez zakupienia jakiegoś zeszytu bądź innej zajawkowej, fikuśnej rzeczy.

Okej – ustalmy jedną sprawę. Uczennicą wprawdzie nie jestem, ale uwielbiałam ten moment, gdy mama kupowała mi nowe zeszyty do szkoły i szykowała mnie na rozpoczęcie roku szkolnego.

„Coś mi się od życia należy” skwitowałam i wyszłam z kalendarzem szkolnym w dłoni, który okazał się… naprawdę świetnym plannerem!

Raz że się do niego uśmiecham, dwa – jest między nami chemia (nie wiem jak wy macie, ale ja muszę czuć coś do notesu aby wdzięcznie go uzupełniać), a trzy – jest prosty, przejrzysty i taki w sam raz.

Kalendarz jest bez wątpienia moim ulubieńcem!

3. Opaska na oczy z siemieniem lnianym

zdjęcie z zaskoczenia, wiadomo

tu już przypozowałam, zdjęcie ma obrazować ból głowy i mój sposób na radzenie sobie z tym. I beka beką, ale bez kitu jak kładę sobie tę opaskę na głowę to czuję relaksik!

Opaskę otrzymałam również w prezencie (niezła ze mnie farciara, co?) na warsztatach relaksacyjnych Soul Camp organizowanych w kwietniu tego roku przez mamallę. (swoją drogą powinnam kiedyś je opisać, a w szczególności moją determinacje aby na nie dotrzeć :P)

W każdym razie, jestem człowiekiem któremu dosyć trudno jest się odprężyć, a w tej opasce coś jest (no jest, siemię lniane).

Zwykłam nie zwracać uwagi na takie dodatki do życia, ale niesamowicie cieszę się z jej posiadania. Ma wiele zalet o których można poczytać tu, na stronie ilovegrain.com. Znajdziecie tam różnego rodzaju wypełnienia, termofory, poduszki itp. ze zdrowotnymi właściwościami.
Przy okazji jest to fajny prezent dla bliskiej osoby!

Ja za swój raz jeszcze dziękuję. <3

4. „Alterra” kosmetyki do włosów

Lubię te kosmetyki za to, że są po pierwsze dobre, a po drugie tanie. Lubią się z moimi włosami (szampon, odżywka i maska), pozostawiając je nawilżone.
Ogólnie to uwielbiam wszelkiej maści kosmetyki do włosów, ale do tych co jakiś czas wiernie wracam!

5. Książki

Jak już wspomniałam parę akapitów wyżej – jestem mamą i jestem w ciąży. Nie za bardzo przepadam za poradnikami (z reguły mnie wkurzają), ale tak dla zasady postanowiłam mieć choć pojedyncze sztuki w swojej książkowej kolekcji. Na te ostatnie tygodnie ciąży wybrałam ‚lekkie’ pozycje.

Top tips from Baby Whisperer Tracy Hogg, Melinda Blau

Na necie znajdziecie różne, mniej i bardziej, pochlebne opinie na temat tej książki. Ja ją dostałam od pewnej Ukrainki, która przychodziła do kawiarni w Glasgow w której pracowałam. Pamiętam że zaznaczyła, aby wyciągać z książki to, co według mojego serca będzie odpowiednie.
Tak też robię.
Ja tej książki NIE przeczytałam w całości. Czytam ją wybiórczo, sięgam po któryś akapit i… rozmyślam.
Lubię ją, ale czy bym komuś poleciła? Nie wiem, bo jak już wspomniałam, nie przepadam za bardzo za poradnikami. To chyba trzeba poczuć. Złapać książkę w rękę, kawałek przeczytać i sprawdzić, czy nie mam ochotę rzucić nią o ścianę. Moja jeszcze nie jest porwana.

i PS. fajną opcją jest czytanie ‚matkowej’ książki po angielsku – czemu? Mnie akurat język angielski najzwyczajniej w świecie uspokaja!

Jak mówić, żeby maluchy nas słuchały Joanna Faber, Julie King

Aleks ma 2,5 roku. Książkę kupiłam jakoś pół roku temu, bo była mocno polecana. I jak wyżej. Kolejna pozycja, którą sobie dozuję.

Niemniej jednak, podobają mi się historie które są w niej przedstawione. Czytam kilka i odkładam książkę na bok.
To co mnie w sumie cieszy to… że intuicyjnie dosyć podobnie postępujemy z Marcinem, jeżeli chodzi o kwestie wychowania. Całkiem niezły mamy kontakt z Aleksem, dużo rozmawiamy, tłumaczymy, słuchamy i akceptujemy uczucia.

Mimo wszystko lubię tam zajrzeć. Zwłaszcza w ostatnim czasie, kiedy to młody awansował na przedszkolaka, co jest dosyć istotną zmianą w jego (naszym) życiu (pisałam o tym tutaj).
Całkiem fajna ściągawka. Ok, no zdarzy mi się powiedzieć w głowie „dupa tam!!! gdzie jesteś teraz Faber”, bo wiadomo że nie wszystko zadziała, ale myślę że jest to pozycja którą mogłabym polecić.

Książką również nie rzuciłam, także jest to raczej dobry znak.

A ja żem jej powiedziała Katarzyna Nosowska

Dotarliśmy do książki którą przeczytałam, haha! Mało tego, bardzo dobrze mi się ja czytało. Lubię ten styl pisania, połączenie przekazu z żartem, zwykłych niezwykłych historyjek.

Samą postać Katarzyny Nosowskiej lubię. Bogata dusza, którą czuć w tej książce. Tu polecam.

5. Joker Todd Phillips / filmy /

źródło: filmweb.pl

Cytując opis z filmweba ” Strudzony życiem komik popada w obłęd i staje się psychopatycznym mordercą. „

Przez chwilę zastanawiam się co tu właściwie napisać. Nie jestem filmoznawcą, oceniam najzwyczajniej w świecie ze swojego punktu widzenia. I moim zdaniem film ten zasługuje na miano bardzo dobrego.

Pozostawił po sobie szereg różnych emocji.

Wiem że ja, osoba na co dzień żyjąca w swojej bańce mydlanej, powinna czasem obejrzeć takie kino. Po prostu. Ku refleksji. By na chwilę się zatrzymać.

Jak nie byliście to lećcie do kina. Polecam w środę (multikino), bo są promoszki lub okazje z groupona.

PS. Czy tylko mnie przeraża cena za popcorn?

7. Tutto Słupsk / gastronomia /

Oj, no lubię tu być. Wprawdzie nie pracuję już fizycznie, ale nadal lubię tu spędzać czas, pić jesienne herbatki i wcinać dobre jedzonko. Jakby nie patrzeć – to jest nasze miejsce, które tworzymy i w które wkładamy serce. Nadal sporo przed nami, ale cały czas idziemy do przodu, ucząc się i doskonaląc.

Od siebie polecić mogę – wiadomo – herbatki (zwłaszcza malinową z malinami i żurawiną, moją faworytkę) oraz pizzu. Tylko uwaga, ponoć uzależnia. Poza tym wjechało nowe menu i jest co próbować!

Zatem jak szukacie miejsca z dobrym papu i fajnym klimatem to polecam.

Tutto Słupsk
Szczecińska 83, Słupsk

Ulubieńcy miesiąca – podsumowanie

No i poszło. Nie wiedziałam, że ten post wyjdzie tak obszerny! No i nie spodziewałam się, że tworzenie jego przyniesie mi tyle frajdy. 🙂

To całkiem przyjemne uczucie, zatrzymać się na chwilę i pomyśleć, co ostatnio sprawiło przyjemność. Nawet w kwestii rzeczy materialnych. A jeszcze jak jest się cebulą (dodatkowo trochę spłukaną) to w ogóle szczypior wyrasta na głowie z radości.

Post sponsorowało moje usatysfakcjonowane serducho. Nie współpracuję z żadną z wymienionych marek.

Ok, jestem częścią rodzinnego biznesu restauracji Tutto, którą po prostu szczerze lubię i nie mogło jej zabraknąć w moich ulubieńcach, skoro ostatnimi czasy to tutaj najchętniej spędzam czas.

To tyle na dzisiaj ode mnie! Do napisania.
Buziaki,
Angie

Segregator otrzymałam w prezencie od jednej z moich obserwatorek (ściskam Cię mocno Magda! z pozdrowieniami dla autorki) i okazało się, że był o wiele bardziej trafiony niż się mogłam spodziewać.
Mimo iż starałam się trzymać całą dokumentację w jednym miejscu (zakupiłam za parę złotych folder z przegródkami) to jednak… nie było to tak uporządkowane i przejrzyste jak jest w tym segregatorze.

Jest w nim miejsce na wyniki badań, na recepty, na USG. Sam w sobie zawiera mnóstwo wskazówek, o których możecie poczytać tutaj.

Uzupełniam na bieżąco, niczego nie gubię, a na wizytach u ginekologa jestem cwaniakiem. True story mom.

No i… stanowi fajną pamiątkę na przyszłość, a jako że jestem sentymentalna (do teraz trzymam karteczki z podstawówki), to i segregator z pewnością zachowam.

2. Szkolny planner z Tigera

kalendarz na rok szkolny

Zawsze jak wchodzę do Tigera to świecą mi się oczy. Bardzo trudno mi jest opuścić ten sklep bez zakupienia jakiegoś zeszytu bądź innej zajawkowej, fikuśnej rzeczy.

Okej – ustalmy jedną sprawę. Uczennicą wprawdzie nie jestem, ale uwielbiałam ten moment, gdy mama kupowała mi nowe zeszyty do szkoły i szykowała mnie na rozpoczęcie roku szkolnego.

„Coś mi się od życia należy” skwitowałam i wyszłam z kalendarzem szkolnym w dłoni, który okazał się… naprawdę świetnym plannerem!

Raz że się do niego uśmiecham, dwa – jest między nami chemia (nie wiem jak wy macie, ale ja muszę czuć coś do notesu aby wdzięcznie go uzupełniać), a trzy – jest prosty, przejrzysty i taki w sam raz.

Kalendarz jest bez wątpienia moim ulubieńcem!

3. Opaska na oczy z siemieniem lnianym

zdjęcie z zaskoczenia, wiadomo
tu już przypozowałam, zdjęcie ma obrazować ból głowy i mój sposób na radzenie sobie z tym. I beka beką, ale bez kitu jak kładę sobie tę opaskę na głowę to czuję relaksik!

Opaskę otrzymałam również w prezencie (niezła ze mnie farciara, co?) na warsztatach relaksacyjnych Soul Camp organizowanych w kwietniu tego roku przez mamallę. (swoją drogą powinnam kiedyś je opisać, a w szczególności moją determinacje aby na nie dotrzeć :P)

W każdym razie, jestem człowiekiem któremu dosyć trudno jest się odprężyć, a w tej opasce coś jest (no jest, siemię lniane).

Zwykłam nie zwracać uwagi na takie dodatki do życia, ale niesamowicie cieszę się z jej posiadania. Ma wiele zalet o których można poczytać tu, na stronie ilovegrain.com. Znajdziecie tam różnego rodzaju wypełnienia, termofory, poduszki itp. ze zdrowotnymi właściwościami.
Przy okazji jest to fajny prezent dla bliskiej osoby!

Ja za swój raz jeszcze dziękuję. <3

4. „Alterra” kosmetyki do włosów

Lubię te kosmetyki za to, że są po pierwsze dobre, a po drugie tanie. Lubią się z moimi włosami (szampon, odżywka i maska), pozostawiając je nawilżone.
Ogólnie to uwielbiam wszelkiej maści kosmetyki do włosów, ale do tych co jakiś czas wiernie wracam!

5. Książki

Jak już wspomniałam parę akapitów wyżej – jestem mamą i jestem w ciąży. Nie za bardzo przepadam za poradnikami (z reguły mnie wkurzają), ale tak dla zasady postanowiłam mieć choć pojedyncze sztuki w swojej książkowej kolekcji. Na te ostatnie tygodnie ciąży wybrałam ‚lekkie’ pozycje.

Top tips from Baby Whisperer Tracy Hogg, Melinda Blau

Na necie znajdziecie różne, mniej i bardziej, pochlebne opinie na temat tej książki. Ja ją dostałam od pewnej Ukrainki, która przychodziła do kawiarni w Glasgow w której pracowałam. Pamiętam że zaznaczyła, aby wyciągać z książki to, co według mojego serca będzie odpowiednie.
Tak też robię.
Ja tej książki NIE przeczytałam w całości. Czytam ją wybiórczo, sięgam po któryś akapit i… rozmyślam.
Lubię ją, ale czy bym komuś poleciła? Nie wiem, bo jak już wspomniałam, nie przepadam za bardzo za poradnikami. To chyba trzeba poczuć. Złapać książkę w rękę, kawałek przeczytać i sprawdzić, czy nie mam ochotę rzucić nią o ścianę. Moja jeszcze nie jest porwana.

i PS. fajną opcją jest czytanie ‚matkowej’ książki po angielsku – czemu? Mnie akurat język angielski najzwyczajniej w świecie uspokaja!

Jak mówić, żeby maluchy nas słuchały Joanna Faber, Julie King

Aleks ma 2,5 roku. Książkę kupiłam jakoś pół roku temu, bo była mocno polecana. I jak wyżej. Kolejna pozycja, którą sobie dozuję.

Niemniej jednak, podobają mi się historie które są w niej przedstawione. Czytam kilka i odkładam książkę na bok.
To co mnie w sumie cieszy to… że intuicyjnie dosyć podobnie postępujemy z Marcinem, jeżeli chodzi o kwestie wychowania. Całkiem niezły mamy kontakt z Aleksem, dużo rozmawiamy, tłumaczymy, słuchamy i akceptujemy uczucia.

Mimo wszystko lubię tam zajrzeć. Zwłaszcza w ostatnim czasie, kiedy to młody awansował na przedszkolaka, co jest dosyć istotną zmianą w jego (naszym) życiu (pisałam o tym tutaj).
Całkiem fajna ściągawka. Ok, no zdarzy mi się powiedzieć w głowie „dupa tam!!! gdzie jesteś teraz Faber”, bo wiadomo że nie wszystko zadziała, ale myślę że jest to pozycja którą mogłabym polecić.

Książką również nie rzuciłam, także jest to raczej dobry znak.

A ja żem jej powiedziała Katarzyna Nosowska

Dotarliśmy do książki którą przeczytałam, haha! Mało tego, bardzo dobrze mi się ja czytało. Lubię ten styl pisania, połączenie przekazu z żartem, zwykłych niezwykłych historyjek.

Samą postać Katarzyny Nosowskiej lubię. Bogata dusza, którą czuć w tej książce. Tu polecam.

5. Joker Todd Phillips / filmy /

źródło: filmweb.pl

Cytując opis z filmweba ” Strudzony życiem komik popada w obłęd i staje się psychopatycznym mordercą. „

Przez chwilę zastanawiam się co tu właściwie napisać. Nie jestem filmoznawcą, oceniam najzwyczajniej w świecie ze swojego punktu widzenia. I moim zdaniem film ten zasługuje na miano bardzo dobrego.

Pozostawił po sobie szereg różnych emocji.

Wiem że ja, osoba na co dzień żyjąca w swojej bańce mydlanej, powinna czasem obejrzeć takie kino. Po prostu. Ku refleksji. By na chwilę się zatrzymać.

Jak nie byliście to lećcie do kina. Polecam w środę (multikino), bo są promoszki lub okazje z groupona.

PS. Czy tylko mnie przeraża cena za popcorn?

7. Tutto Słupsk / gastronomia /

Oj, no lubię tu być. Wprawdzie nie pracuję już fizycznie, ale nadal lubię tu spędzać czas, pić jesienne herbatki i wcinać dobre jedzonko. Jakby nie patrzeć – to jest nasze miejsce, które tworzymy i w które wkładamy serce. Nadal sporo przed nami, ale cały czas idziemy do przodu, ucząc się i doskonaląc.

Od siebie polecić mogę – wiadomo – herbatki (zwłaszcza malinową z malinami i żurawiną, moją faworytkę) oraz pizzu. Tylko uwaga, ponoć uzależnia. Poza tym wjechało nowe menu i jest co próbować!

Zatem jak szukacie miejsca z dobrym papu i fajnym klimatem to polecam.

Tutto Słupsk
Szczecińska 83, Słupsk

Ulubieńcy miesiąca – podsumowanie

No i poszło. Nie wiedziałam, że ten post wyjdzie tak obszerny! No i nie spodziewałam się, że tworzenie jego przyniesie mi tyle frajdy. 🙂

To całkiem przyjemne uczucie, zatrzymać się na chwilę i pomyśleć, co ostatnio sprawiło przyjemność. Nawet w kwestii rzeczy materialnych. A jeszcze jak jest się cebulą (dodatkowo trochę spłukaną) to w ogóle szczypior wyrasta na głowie z radości.

Post sponsorowało moje usatysfakcjonowane serducho. Nie współpracuję z żadną z wymienionych marek.

Ok, jestem częścią rodzinnego biznesu restauracji Tutto, którą po prostu szczerze lubię i nie mogło jej zabraknąć w moich ulubieńcach, skoro ostatnimi czasy to tutaj najchętniej spędzam czas.

***
Dobra, to by było na tyle! Mam nadzieję że taki klasyczny cykl na blogu również przypadnie Wam do gustu. Ja tymczasem uciekam po młodego do przedszkola, do napisania!
Buziaki, Angie

Dodaj komentarz