na plaży z niemowlakiem

Plaża z niemowlakiem!

Poszłam! 5 minut zastanawiania się, z 20 szykowania i plażing czas start. Wraz z ręcznikiem, olejkiem do opalania i przekąską zabrałam ze sobą… swoje kończące 4 miesiące dziecię. Dzisiaj z tego mały reportaż.

Plaża z niemowlakiem

Aleks urodził się 4 marca 2017 roku, planowo miał się urodzić miesiąc później. Ale wiecie jak to jest z planowaniem. Jednak nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło.

Jako prawdziwa miłośniczka plażowania dostrzegłam plus całej tej sytuacji – z chwilą nastąpienia wakacji Aleksowi pyknęły 4 miesiące. To już prawie jak dorosłość, facet po przejściach, plaża zatem stoi otworem.

Brzmię jak… niepoważna? Dlaczego?

Gdy przeszukałam internety i informacje na temat niemowlaków na plaży trafiłam na różnorakie wypowiedzi. Że lepiej nie, że no może, ale lepiej nie, że daj se siana, że egoistka, że bakterie, że stonki ziemniaczane, że może frytki jeszcze do tego. Zamknęłam witrynę z wypiętym środkowym palcem do monitora. Taka ze mnie matka buntowniczka.

Moja taktyka: szukać rozwiązań

Od prawie 2 lat mieszkam w Szkocji, gdzie z pogodą jest na bakier a i spacery nad morzem nie są już moją codziennością. Przylatując w swoje rodzinne strony wiedziałam, że plaża to jest mój must have. Miejsce w którym się relaksuję, ładuję energię i czuję naprawdę szczęśliwa. Olałam więc wszelkie Haliny99 i Zośki123 zyskując wspomnienie, satysfakcje i pamiątki w postaci zdjęć (jestem fanatyczką). Wiedziałam, że sobie nie odpuszczę.

Nie odpuszczę i koniec kropka.

Przyznaję, że trochę srałam (brzydko, ale szczerze mówiąc) ze stresu. No bo jak to ja z tym wózkiem się wtacham na plażę. W głowie widziałam tych ludzi patrzących na zestresowaną i nieporadną mnie, trzymającą wózek i nie wiedzącą w którą ruszyć stronę. Co się okazało całe te moje matczyne rozwolnienie było bez sensu, wystarczyło stanąć na chwilę, spojrzeć na innych rodziców jak sobie radzą i… zgapić. Tutaj uchwyciłam Panią na zdjęciu, której sposób wykorzystałam. (ja to jestem paparazzi)

Sposób: jak wjechać wózkiem na plażę

jak wjechać na plażę z wózkiem

Do podjęcia decyzji skłonił mnie również fakt, że po pierwsze – u nas w Polsce z tą pogodą nigdy nie wiadomo i może ominąć mnie plażowa chwila oraz to… że o 15 miało padać. To spoko, uznałam że w deszczu przynajmniej nie będzie widać moich łez. 🙂

Zebrałam manatki, wsiadłam w autobus i pojechałam.

I jak widać… nie ja jedna.

na plażę z niemowlakiem

Okazało się, że to jest NORMALNE. Ludzie jadą na wakacje, biorą swoje pociechy i sobie radzą. Kwestia tego, czy chcemy sobie poradzić, czy rozkminiamy co nam będzie potrzebne i czy potrafimy w razie co poprosić o pomoc.

Stając się matką zostałam odpowiedzialna za ludzkie istnienie. Jednak wraz z tą odpowiedzialnością nie chciałam rezygnować z życia. Staram się, próbuję i swoich prób nie żałuję (chyba jednak powinnam zostać raperem).

Co zabrać na plażę z niemowlakiem?

Guru parentingowe ze mnie żadne. Aleks to moje pierwsze dziecko i wraz z nim jesteśmy królikami doświadczalnymi. Internet huczy od porad, tipów, wpisów na temat plażowania z pociechą, więc niekoniecznie musicie się mną sugerować. Opisuję tu Wam mój plażowy debiut z zaczynającym 5-ty miesiąc niemowlakiem.

Zacznę od tego, że poszłam o godzinie 11. Tak, możecie już mnie zgłaszać do Opieki, ale i tak jestem za granicą więc. .i.  Możecie ewentualnie zgłosić naruszenie na fejsbuku, jeżeli to komuś ulży.

Jak już wspominałam, upału nie było. Był taki delikatny wiaterek, że w końcu musiałam Aleksa przebrać w ciut cieplejsze ciuchy (ale spokojnie, nie brałam mu kołdry, koca, szalika i rękawiczek). W tej kwestii działam po prostu na wyczucie i traktuję go jak człowieka, a nie kurczaka na rożnie.

Nie miałam ze sobą parasola, bo go po prostu zapomniałam z tej całej ekscytacji. Skitrałam się za budkami, nie wynajmując żadnej, bo ja z tych polaków-cebulaków.

plaża z niemowlakiem

plaża z nimowlakiem

na plaży z niemowlakiem

plaża z 5 miesięcznym dzieckiem

Jakiegoś turbo wielkiego bagażu też ze sobą nie brałam, bo jechałam tam wypocząć, a nie się zmęczyć po przejściu 15 metrów. Wzięłam to co biorę ze sobą zawsze: jedzonko, ciuchy na zmianę, pampersy, wodę i jakieś zabaweczki. Dodatkowo czapeczkę, no i filtr ochronny.

Przed promieniami słonecznymi chowałam go w gondoli. Jest jeszcze małą dzidzią, więc spokojnie w niej leżał (polecam nie kłaść gondoli na samym piasku, bo można mieć potem problemy ze składaniem – autopsja).

z niemowlakiem na plażę

Z takim małym dzieckiem wbrew pozorom nie jest aż tak trudno, gdyż nie jest jeszcze za bardzo aktywne. No i dodam, że jestem matczyną farciarą i trafiło mi się spokojne pierworodne. Do następnej plażowej przygody przyszykuję się inaczej, gdyż wraz z kolejnymi miesiącami na karku zmieniają się też potrzeby dziecka.

Ciapkanie w piasku, zamki, wbieganie do wody. Aczkolwiek ja lubię bawić się na plaży. To jest coś, z czego nigdy nie wyrosnę i po cichu czekam, aż Aleks będzie większy i na samej górze listy rzeczy do zabrania będzie: wyrąbana w kosmos łopatka (łopatki!!!).

na plażę z niemowlakiem

Pozdrowienia od Ustczanki!

Ktoś tu jeszcze kocha polskie plaże?

Dodaj komentarz