Noworodki są brzydkie

Nie jest to żadna nowość, że gdy się rodzimy to nie jesteśmy najbardziej urodzajni. Delikatnie zdeformowani nadal jednak wzbudzamy zachwyt. Robią nam tysiące zdjęć, nagrywają filmiki, których w przyszłości nie będziemy chcieli oglądać. Zwłaszcza podczas świąt w otoczeniu całej rodziny bądź co gorsza… na urodzinach w otoczeniu znajomych. Jak to jest z tymi noworodkami?

Noworodki są brzydkie…

zwłaszcza jak płaczą. Tak twierdziłam większość swojego życia, a że mam 23 lata, to całkiem sporo. Nie mam oczywiście nic złego na myśli, nie mówię tego z przekąsem – tylko faktycznie noworodki nie posiadają nadzwyczajnej urody. W przeciwności do małych szczeniaczków, kotków i innych zwierzątek, my ludzie jak się rodzimy, wyglądamy jak ufoludki.

noworodki są brzydkie
no dobra, tutaj ziewał

Dlaczego noworodek nie jest ładny?

Otóż w trakcie porodu nie tylko matka musi się nieźle napracować, gdy to już nie są parcia jak po ciężkostrawnym spaghetti. Dziecko również ma do pokonania niezły kawał drogi. Stąd często u noworodków pojawiają się lekkie zdeformowania – rozciągnięta główka, która później wróci do normy, wszelkie otarcia i zadrapania, które również znikną (nie dajcie się zastraszyć położnym, bo o takich słyszałam!).

Noworodek nie jest jeszcze w pełni wykształcony i z każdym dniem będzie rósł i się zmieniał. Nabierał formy, łapał kilogramów, ale i również napotykał kłopoty.

Trądzik niemowlęcy

Dziecięca skóra jest niesamowicie wrażliwa. Cały organizm małego człowieczka w dosyć szybki sposób może nam przesłać wiadomość:  coś sie dzieje, coś mi zaszkodziło, coś jest nie tak. Na etapie pierwszych tygodni życia może pojawić się tzw. trądzik dziecięcy. Sama go zaliczyłam, tzn. Aleks go zaliczył. Na twarzy, szyji i klatce piersiowej zaczęły wyskakiwać mu krostki. Pojawiały się i znikały. W końcu aż go wysypało, a mnie złapał stres. Jadł, spał normalnie – czyli nie chodziło o ból (na szczęście). Jednak buzia cała czerwona.

Próbowałam zmieniać delikatnie dietę. Zmniejszyć ilość spożytego nabiału – mniej jaj i mleka, czyli moich głównych składników żywieniowych. Oraz najtrudniejsze. Przy następnej wizycie w tesco ominąć alejkę ze słodyczami. Przejść z zamkniętymi oczami obok słoika nutelli, z którym mocno się związałam po porodzie. Było ciężko, ale dałam radę.

Jednak nadal nic (no to szybka lota po coś słodkiego, akcja odwołana!!! no dobra, Marcin mnie zatrzymał przed cukrowym samobójstwem). Okazało się, że winą uczulenia był proszek do prania. Zmieniłam i jak ręką odjął.

Akceptacja

Z wysypką czy bez niemowlę jest naszym szczęściem. Wraz z jego narodzinach rodzi się w nas akceptacja. Z każdym dniem coraz bardziej kocha się lekko zadarty nosek dziecka czy parę śmiesznych kłaczków na główce. Nie akceptujemy jednak jakiejś krostki, przetarcia – i dobrze. To znaczy że się interesujemy, że chcemy dla dziecka jak najlepiej, że chcemy by było zdrowe.

A Wygląd nie jest najważniejszy. Niby tak się mówi, jednak gdy coś z wyglądem jest nie tak to jednak staje się on istotny. Myślę [uwaga to jest moja opinia], że po prostu trzeba zadbać o siebie. Należy zadbać o swoje niemowlę. By było czyste, by miało świeże ciuszki, by było dobrze nakarmione, reagować na różne reakcje organizmu i dać swojemu dziecku dojrzeć. Zmieni się jeszcze parenaście razy. Zmieni się również jego wygląd w Twoich oczach.

Noworodki są cudowne

Po porodzie zmieniło się moje spojrzenie na małe dzieci. No dobra, nadal przerażają mnie te rozwrzeszczane bobaski (ale kogo one nie przerażają, za ich krzykiem kryje się czasami bezradność rodzica, który chce pomóc a już nie wie jak, a to bywa frustrująco-przerażające).

Wcześniej jednak nie zwracałam na nie uwagi. Nie zachwycałam się nimi, nie chciałam brać na ręce, a zdarzało mi się odwracać wzrok (unikałam kontaktu wzrokowego, niemowlaki zawsze wydawały mi się podejrzane). Jedyne co nas łączyło to badania demograficzne i wskaźnik urodzin.

Aż sama przyczyniłam się do jego wzrostu i  urodziłam dziecko.

Długo zastanawiałam się, co takiego się we mnie zmieni po porodzie. Czy będę chciała być matką? Jest spoko, ale Macieja nie będzie ojcem Wigiliuszem i miał sto dwadzieścia troje dzieci, tak jak gdzieś mu się marzy (gościu jak to czytasz, to nie – nie będziemy tworzyć armii, mafii ani członków Twojej przyszłej partii politycznej).

Inaczej również patrzę na kobiety które urodziły. Inaczej patrzę na te małe stworzenia, które przyszły na świat. Cały ten system rozwoju dziecka, te 9 miesięcy oczekiwania wpłynął na mój sposób postrzegania na Matkę Naturę. Odczuwam ogromny szacun i niedowierzanie.

W moich oczach matki stały się najdzielniejszymi istotami pod słońcem, ojcowie wojownikami a ich dzieci – skarbem. [ PS. W męczenników też się czasem bawimy]

I tak przeglądam zdjęcia noworodków wrzucane przez kobiety na instagrama czy facebooka. A to ciemniejsze włosy, a jaśniejsze, a to jest ich mniej, a to więcej. Jedne są bardziej podobne do mamy, drugie posiadają więcej genów taty – myślcie sobie co chcecie, ale dla mnie jest to tworzenie sztuki. Sztuki prawdziwej miłości i tętniącego życia.

Odtąd każdy jeden noworodek jest dla mnie cudem. Cudem, który jeżeli daj Boże będzie miał szczęścia, to zazna najmocniejszej miłości – rodziców. Jeżeli daj Boże będzie miał jeszcze więcej szczęścia to będzie zdrowy. I jeżeli daj Boże będzie doceniał to szczęście, to czeka go niesamowite życie. Tego im wszystkim życzę.

noworodek w trakcie snu
moja gwiazda

Moje wszystko

A to moje wszystko, główny bohater tego bloga i impuls do pisania. Piękniejszy niż się spodziewałam, a wierzcie lub nie, zakładałam (mocno nastawiając sę psychicznie), że dzidzia nie będzie nadawała się na okładkę Vogue, a przynajmniej nie od razu. Ponadto słyszałam, że chłopcy przy narodzinach są mniej urodzajni od dziewczynek. Mówili mi że może mi się nie spodobać. Mówili że może go od razu nie pokocham.

I tak się nasłuchałam aż w końcu swoje zobaczyłam.

Swoje wszystko.

Popatrzyłam na tego małego człowieczka i pomyślałam: „skubańcu, specjalnie jesteś taki śliczny bym się w Tobie zakochała”

PS. No dobra, jednego nie kumam – zdjęć dzieci w wersji 3d/4d – są one NAPRAWDĘ przerażające

Dodaj komentarz