A brzuszek rośnie, czyli 32 tydzień ciąży

Wyczytałam właśnie w googlach że zaczynam 8 miesiąc ciąży. Za grubo, myślę sobie. Kiedy to zleciało? Myślę dalej. Czy będę jeszcze większa? No to z pewnością. Czy już bardziej w to wierzę?

Zdjęcie w stylu: gdzie jest bobas? Tu jest!

A no jest, nie da się ukryć. Chodzę jak kaczuszka, po schodach nie zbiegam i mam na czym położyć talerzyk (dobra to usunąć, bo mnie posądzą do rzecznika praw dziecka). Niektóre ciuchy są już na mnie za małe, guziki w spodniach nie dopinają się od 95′ czyt. któregoś tam kopniaka z kolei i ciężej zdjąć skarpetkę.

To jest nawet zabawne.

A zarazem niesamowite i dziwne, że w przeciągu tych paru miesięcy, gdzieś tam pod moją warstwą ZWARTYCH MIĘŚNI, odrobiny! tłuszczyku odwalają się takie ceregiele. Tworzą się narządy, zmysły, powstaje kręgosłup (jeszcze nie moralny) i szaleją hormony – nie tylko moje. Ktoś tam pierw delikatnie pyrga, potem rusza się coraz pewniej, aż robi fikołki i czuje się jak Pan i Władca moich organów. Otwiera oczka, ssie palec, no i kupkę też we mnie robi (się doczekałam swojego po wyrachowanym poczuciu humoru z czasów licealnych).

I tak sobie żyjemy. Ja żyję i On żyję. Ja jem i On je. Ja śpię i… no, tu akurat kwestia sporna. Ja ćwiczę i On ćwiczy. Się czasem bawimy i droczymy. Można powiedzieć, że się trochę polubiliśmy, ale nikt z Nas niczego nie obiecuje. Dajemy sobie czas na żywo.

A zostały 2 miesiące. Lekarz wyznaczył datę 4 kwietnia, moi znajomi celują na 1-szego (co by się wdał w żartobliwą matkę), ja tymczasem przeczuwam 6/7 kwietnia – coś na tym przełomie. Może powinnam pobawić się w bukmacherkę.

A jak było do tej pory?

Różnie, o czym sami wiecie, jeżeli czytacie i śledzicie moje wpisy. Miałam kilka rozterek odnośnie zmęczenia, trochę popłakałam i przegrywałam z hormonami, o czym pisałam w TYM poście oraz szukałam inspiracji wśród innych kobiet. Cały czas nad sobą pracuję. Całe te 7 miesięcy ciąży, które jest za mną to była walka. Walczyłam ze swoimi emocjami, układałam strategię, wywieszałam białą flagę bądź uciekałam.

Zaczyna się miesiąc 8.

A ja zawarłam pokój, znalazłam kompromis sama ze sobą. Nawet nie wiecie jaka jestem z tego dumna i tym się dziś pochwalę – daję radę. Naprawdę daję radę. I jestem szczęściarą, która nie boi się tego szczęścia brać. Doceniam wsparcie, które otrzymuję od bliskich, każdą pomoc, poradę, rozmowę. Każdy głos otuchy, każdy żart czy nawet miły komentarz pod zdjęciem. To wszystko buduje, wyzwala uśmiech na twarzy, pobudza wiarę w siebie.

Czuję się silniejsza.

I naprawdę zaczynam wierzyć w to, że będę mamą. Może nawet całkiem niezłą. Tak właśnie zaczynam miesiąc ósmy.

Dzidzia waży ok. 2kg, wyglądem przypomina już małego, bardzo aktywnego, człowieczka, który zaczyna trening przyjścia na świat, czyli ciumka sobie palca, połyka, otwiera oczkai rzecz jasna – kopie. Mimo że to utrudnia oddychanie, czasem przysparza bół pleców to… ciągle wzbudza fascynację pod tym naszym dachem na Shettleston Road w Szkocji.

Według mnie jestem już całkiem spora. Brzuchem czasem coś strącę, czasem gdzieś się nie zmieszczę, czasem w coś się nie zmieszczę i moim mniemaniu wyglądam tak:

Marcina oczami wyglądam nieco bardziej tak:

Aczkolwiek słoń ze względu na swoją siłę, ogromny pokład miłości, troski i oddania a także inteligencję – jest moim ulubionym zwierzęciem (także porównanie to w ogóle mnie nie razi!).

Ooo a tak będę wyglądać za parę miesięcy” – zdjęcie z końca sierpnia 2016, Hradec Kralove, Czechy. Ok. 5-6 tydzień ciąży, o której jeszcze nie wiedziałam (aczkolwiek snułam domysły, które okazały się prawdą).

Takim oto gestem dziękuję Wam za czytanie, za przeglądanie mojego bloga i poświęcony czas. Jeżeli mogę jakoś podbudować, rozśmieszyć przyszłe/obecne mamy, tchnąć nieco wiary w tych, którzy wątpią, nie wiedzą to się niezmiernie cieszę.

Rozważam założenie funpage na facebooku, gdzie publikowałabym posty, cytaty, zdjęcia – w dużej mierze przypałowe, bo cóż. Taka właśnie jestem, a przed rzeczywistością się nie ucieknie!

Miłego weekendu życzę, Angelina i jej mały karateka 🙂

6 myśli na temat “A brzuszek rośnie, czyli 32 tydzień ciąży

  1. Uwielbiam czytać to, co piszesz! Mimo, że sama z ciążą nie mam jeszcze nic wspólnego, to każdy Twój post czytam od początku do końca z mega zainteresowaniem. Swoją drogą, pamiętam Cię jeszcze z czasów fotka.pl i jak dowiedziałam się, że jesteś w ciąży to byłam w takim meeeega szoku (pozytywnym oczywiście)! A na najbliższą przyszłość życzę Ci duuuużo siły i mam nadzieję, że wszystko pójdzie zgodnie z planem :). Jestem przekonana, że poradzisz sobie ze wszystkimi nowymi „mamowymi” wyzwaniami i będziesz świetną, zakręconą i szaloną mamą, bo uśmiechu i energii, z tego co widzę, Ci nie brakuje :)))). Pozdrawiam :).

  2. Jest mi niezmiernie miło. Cieszę się że znalazłam Twoje zainteresowanie! A no cóż… stara dobra fotka.pl, mam sentyment do niej, przyznaję! I pamiętam większość osób z którymi pisałam, z niektórymi miałam okazję nawet się spotkać!
    Mega dzięki za taki pozytywny komentarz! Daje kopa do działania (pisania) i strasznie poprawił mi mój ciążowy (zmienny) nastrój!
    PS. Jaki miałaś nick? :>
    Pozdrawiam, Angelina!

    1. Co do nicku, to powiem Ci szczerze, że nie pamiętam, ale pamiętam, że zawsze chciałam się do Ciebie odezwać, bo wydawałaś mi się i wydajesz się nadal meeeega pozytywną i otwartą osobą, ale jakoś brakowało mi odwagi. Ach te podstawówkowe/gimnazjalne czasy i problemy :D. Ale po czasach fotki, odwiedzałam czasem Twojego fotobloga :D. Jak jakiś stalker hahaha, No cóż, mimo, że się nie znamy, to cieszę się strasznie, że tak Ci się to wszystko poukładało i znalazłaś swoje szczęście! :)))

Dodaj komentarz